darmowy hosting obrazków
 
 


ksiega gosci

2012
styczeń
2011
listopad
październik
wrzesień
2008
styczeń
2007
październik
maj
marzec
2006
październik
lipiec
czerwiec
maj
2005
sierpień
lipiec
czerwiec
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień


 
parenthood

Pojawienie się na świecie dziecka kompletnie przewróciło moje życie do góry nogami i całkowicie je zmieniło. I wcale nie chodzi tylko o to, że pewnych rzeczy nie mogę (np. nadal pić wina :)) zrobić, bądź są one utrudnione, ale o to, że zmieniło się moje podejście do życia i szumnie mówiąc priorytety. I jakoś tak mi się wydawało, że wszyscy "nowi" rodzice (tzn. tacy, którzy zdecydowali się na dziecko świadomie) tak właśnie reagują, ale chyba jednak nie.
Moja znajoma, która 6 tygodni temu urodziła córeczkę, wczoraj wybrała się z mężem i znajomymi do klubu, a za nimi już wizyta w kinie (i to nie na seansie dla rodziców z dziećmi), restauracji etc. I nie o to chodzi, że jestem o tę ich "aktywność" zazdrosna, ale mnie po prostu do głowy by nie przyszło, mając tak malutkie dziecko, a wbrew pozorom nadal pamiętam,jak to jest, żeby iść do klubu ...
Ale z drugiej strony PRZED dzieckiem też nie chadzałam do klubów (tzn. w ostatnim czasie, nie piszę tutaj o studiach :P), więc może jednak przesadzam z tą "misyjnością" rodzicielstwa, a może dziecko jednak nie zmienia aż tak wiele
oczami-szatynki 2012-01-22 00:04:41
skomentuj (0)
i ja mogłabym zostać miniestrem

cała Polska (ok, to zdecydowanie przesada, ale część Polaków na pewno) żyła w zeszłym tygodniu polityką, w końcu ogłoszenie nowego rządu, exposee ministra etc i mimo, że jakoś przesadnie polityką się nie interesuję, to ja też "przeżywałam" m.in. fakt, że nowym ministrem sportu została pani nie wywodząca się z tego środowiska i tak sobie pomyślałam, że hipotetycznie, ja też mogłabym zostać ministrem :)
wspomniana pani (tak mi się przynajmniej zdaje, nie znam kulisów polityki) postanowiła zająć się polityką, zapisała sie do partii odpowiadającej programowo jej światopoglądowi, udało jej się zdobyć wystarczającą liczbę głosów w wyborach, została posłanką, jej partia zdobyła w sejmie większość, partyjny kolega został premierem a ona ministrem
tak, tak, ja wiem, że to wielkie uproszenie, ale mimo wszystko, równie dobrze ja mogłabym zapisać się do partii, dostać się do sejmu, "zaprzyjażnić" z premierem i jako absolwentka filologii germańskiej zostać np. mnistrem spraw zagranicznych

na szcżęście dla Radka Sikorskiego do partii się nie zapisałam
:P
oczami-szatynki 2011-11-21 23:26:39
skomentuj (0)
wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma

mniej więcej dwa lata temu zmieniłam pracę z kreatywnej ciekawej, ale kiepsko płatnej na zdecydowanie mniej ciekawą, ale lepiej płatną pracę w dużej korporacji. pomyślałam sobie (o, naiwności), że w korporacji będziemy mieć co rusz jakieś szkolenia, a poza tym będzie można awansować, bo zapewne obowiązuje tam jakaś ścieżka kariery, niestety okazało się, że szkolenie owszem mieliśmy i to nawet w Berlinie, ale jedno i na tym koniec, a awansować mogą, a i owszem, ale jak to zawsze bywa, ci, którzy są najbliżej góry ...
w każdym razie moja obecna posada to tzw. praca na "słuchawce", bądź, żeby to bardziej światowo zabrzmiało w centrum call center, jako, że tego typu firmy powstają w naszym mieście niczym grzyby po deszczu (co akurat w tym roku jest kieskim porównanien, bo grzybów było raczej jak kot napłakał), mam kilkoro znajomych, którzy także pracuję w takim charakterz i o dziwo, wszyscy oni, z wyjątkiem mnie są ze swojej pracy zadowoleni :)
a ja zastanawiam się, czy wynika to z tego, że jak sygeruje tytuł, wszędzie jest dobrze, gdzie nas nie ma, czy po prostu w mojej firmie zabrakło jednego z ważniejszego motywatora pracowników, a mianowicie - kasy, a konkretnie, możliwości "dorobienia" sobie do pensji sprzedażą, wygraną w konkursie, czy w jakiś inny sposób
no i cóż, pewnie chodzi jednak o to drugie ...
oczami-szatynki 2011-11-11 23:01:59
skomentuj (0)
telefony w mojej głowie

chciałam wczoraj sprawdzić, czy wpłynęła już może na moje konto pensja, chcę się zalogować na stronie banku i .... pustka, kompletna, nie pamiętam loginu! kombinuję, kombinuję, próbuję wpisać login, ale to jednak z innego banku, próbuję sobie przypomnieć i nic, kompletna pustka! zaczęłam się właśnie zastanawiać, gdzie mogę mieć ten numer zapisany, kiedy nagle, nie wiadomo skąd, ten ciąg liczb po prostu pojawił się w mojej głowie
to naprawdę fascynujące, jak funkcjnuje nasz mózg, zwłaszcza teraz, kiedy do zapamiętania mamy tyle danych, numery telefonów ważnych dla nas osób, piny do telefonu, do kart, loginy i hasła do kont, hasła do portali, poczty etc, jak to jest, że nagle, ni stąd nie zowąd w mózgu otwiera się właśnie "ta"szuflada
nie wiem dokładnie, jak to działa, ale na szczęście działa :)

oczami-szatynki 2011-10-28 15:55:14
skomentuj (0)
kreatywni

kiedy byłam w liceum "bawiłam" się w teatr i razem z moją grupą teatralną kilkakrotnie brałam udział w festiwalu szkolnych grup teatralnych; na zakończenie tej imprezy grał, nieznany wówczas nikomu, bo było to 10 lat temu, zespół Blue Cafe
Tatiana i ekipa świetnie rozkręcili imprezę i wszyscy zgodnie pomyśleliśmy sobie, że oto jesteśmy świadkami narodzin gwiazdy :) miło było zobaczyć parę lat póżniej ich płytę na sklepowych półkach
do tego samego liceum co ja chodził też Tomek, z którym spotkałam się później na studiach; Tomek od liceum interesował się muzyką, chociaż między liceum a studiami przeszedł niezłą metamorfozę (a może po prostu dorósł :)) od długowłosego, grającego na gitarze grungowca do bardzo stylowego, zafascynowanego brit popem wokalisty i to jego zainteresowanie muzyką, spotkanie z równie jak on na tym punkcie zakręconymi ludźmi (z jednym z nich nie dość, że studiowałam, to pracowałam) oraz duża determinacja i wiara w to, że to co robią ma sens, zaowocowało, Tomek jest wokalistą być może jeszcze niszowego, bo nie ma ich na listach przebojów, ale w pewnych kręgach znanego zespołu, wydają płyty, kręcą teledyski, grają na najważniejszych muzycznych festiwalach, naprawdę chapeau bas
z kolei znajoma mojej koleżanki z liceum, jakżeby inaczej :) z miłości do ciuchów vintage postanowiła uczynić "biznes", razem z koleżanką założyły sklep, początkowo internetowy, obecnie także stacjonarny, organizują targi rękodzieła, wspierają młodych twórców i w ogóle mają dużo fajnych pomysłów, mimo, że nie znam ich osobiście :) to bardzo im kibicuję

a tymczasem jaki z tego wszystkiego płynie wniosek? poza tym, że poznałam w liceum dużo fajnych ludzi? :) że jeśli ma się na siebie pomysł (niekoniecznie związany z talentem, którego u mnie ewidentnie brak i tym też zawsze tłumaczyłam brak mojej własnej aktywności) i mocno się w niego wierzy, to wszystko jest możliwe, jakkolwiek wyświechtane wydaje się to hasło
ja wprost uwielniam takich kreatywnych ludzi i mam nadzieję, że na taką właśnie osóbką wyrośnie moje czteromiesięczne dziecko, chociaż może lepiej by było, gdybym nie pokładała w niej takich nadziei, bo dzieci lubią iść, na przekór oczekiwaniom rodziców, własną drogą

oczami-szatynki 2011-10-15 23:54:30
skomentuj (0)
Potyczki słowne

Jako, że dzisiaj odbył się chrzest naszej córki, trzeba było się do niego przygotować idąc m.in do fryzjera :D
i tak udałam się wczoraj do salonu fzyzjerskiego na moim osiedlu dokonać drobnego liftingu mojej fryzury, na końcu pani fryzjerka zapytała się, czy zrobić mi lakier, na co odpowiedziałam oczywiście tak, żeby się fryzura lepiej trzymała i w tym momencie zrozumiałam mój błąd ... pani zamiast lakier, zrobiła mi TAPIR, którego szczerze nienawidzę i musiałam go "usunąć" natychmiast po przyjściu do domu :)
w ramach przygotowania do chrztu Hanki udałam się także do spowiedzi, po wyjściu mówię do męża - wiesz ksiąz dał mi taką pokutę, żeym odmówiła 10 "zdrowasiek" w nowannie
mój mąż na to: może w wannie?
ja: no co Ty, w nowannie
mąż: to może w nowej wannie?
:D

dzisiaj w trakcie chrztu oczywiście także nie obyło się bez małej wpadki
w czasie samej ceremonii ksiądz mówi m. in. czy wyrzekacie się szatana ... na co rodzice odpowiadają wyrzekamy się, czy wyrzekacie się grzechu ... wyrzekamy się .... czy wierzycie w Boga Wszechmogącego, Stworzyciela Nieba i Ziemi ... na co ja z rozpędu odpowiedziałam - wyrzekamy się
;)
oczami-szatynki 2011-10-02 22:39:12
skomentuj (0)
to mogłam być ja!

we wrześniowym Twoim Stylu pojawił się artykuł o 4 kobietach, którym udało się "przebić" w Hollywood, jedna z nich jest obecnie asystetnką producenta filmowego i reżysera i w zasadzie na porządku dziennym są dla niej spotkanie z Alem Pacino, Salmą Hayek cz Benem Stilerem, a jej "american dream" zaczął się w ... Łodzi, na festiwalu Camerimage i tak sobie pomyślałam, że to mogłam być ja! ja też brałam udział w tym festiwalu, też opiekowałam się gośćmi zagranicznymi, więc teoretycznie mogłam trafić na tego "gościa", zschwycić go swoję osobowosią :) i zostać jego assistant w  LA!
to fascynujące, jak jedno zdarzenie, jedna decyzja mogą wpłynąc na całe życie człowieka
oczami-szatynki 2011-09-05 23:26:55
skomentuj (0)
 
.:tygodniki:.
jego książki
endo i belle

.:miesięczniki:.
świat według blondynki
indie
latarnik